Przykre wypadki jednak chodzą po ludziach

Ostatnio spiesząc się do domu (musiałem dostawcy za jedzenie zapłacić) miałem wypadek, uderzył we mnie samochód osobowy, dostałem z reflektira w lewą nogę, prawą nogę cofnąłem do tylu, pod wplywem uderzenia straciłem równowagę i ukleklem na prawe kolano a lewą nogę unioslem ku górze. W międzyczasie wyprostowałem prawą nogę tak że samochód zdążył na nią lekko najechać. Skończyłem z rozkroczonymi nogami tak że między moimi nogami stało przednie prawe Koło od tego samochodu. Podczas upadania udało mi się podłożyć rękę pod głowę by uchronić głowę przed urazem i w ten sposób zdarłem sobie łokieć. Widząc i czując że mam lekko uwięzioną nogę pod kołem trzy razy szarpnąłem tą nogą na bok z taką siłą że aż podarła mi się nogawka od spodni, bałem się że z powodu niedokrwienia coś mi się stanie w moją zdrowszą nogę (mam MPD). Kierowca nawet nie spojrzał jak wyglada sytuacja tylko bez większego zastanowienia wrzucił wsteczny bieg, z racji że mialem jedno z kół między nogami to on wrzucając wsteczny bieg przejechał mi prawie po drugiej nodze, ale udało się ho powstrzymać. Tyle adrenalniny we mnie było że usiłowałem się podnieść (chodz wszyscy mi to odradzalu bo mogle mieć np kręgosłup uszkodzony), powtarzalem jak mantre tylko dwa zdania,, Ja musze iść do domu bo muszę dostawcy zapłacić a potem muszę iść do pracy”. albo,, To moja wina moja wina moja wina, biore całą odpowiedzialność na siebie. Wszyscy mnie uspokajali bo trzęsłem się niewyobrażalnie, a te wspomnienia i wydarzenia pamiętam jak przez mgłę. Odmuwilem transportu do szpitala, wiadomo praca (chociaż i tak do niej nie poszedlem bo nie moglem stawać na lewą nogę, tę w którą uderzyła reflektor). Wiadomo w karetce badania, skończyło się na stłuczeniu obu kolan, zdarciu łokcia i zdarciu kolana. Potem wiadomo pytania, ale z zeznania świadków wynikało że to on zawinił, mi strach, stres i adrenalnia może trochę zniekształciły wspomnienia. Na końcu wraz z policjantem wrucilem do domu (to się stało 200 metrów od mojego miejsca zamueszkania). W ciagu ostatnich 3 dni odkazalem rane na kolanie okteniseptem a stłuczone miejaca smarowałem maścią. Obecnie na obie nogi mogę chodzić, trochę pobolewa ale mogę uczęszczać do mojej ukochanej pracy hihi

Ostatnio spiesząc się do domu (musiałem dostawcy za jedzenie zapłacić) miałem wypadek, uderzył we mnie samochód osobowy, dostałem z reflektira w lewą nogę, prawą nogę cofnąłem do tylu, pod wplywem uderzenia straciłem równowagę i ukleklem na prawe kolano a lewą nogę unioslem ku górze. W międzyczasie wyprostowałem prawą nogę tak że samochód zdążył na nią lekko najechać. Skończyłem z rozkroczonymi nogami tak że między moimi nogami stało przednie prawe Koło od tego samochodu. Podczas upadania udało mi się podłożyć rękę pod głowę by uchronić głowę przed urazem i w ten sposób zdarłem sobie łokieć. Widząc i czując że mam lekko uwięzioną nogę pod kołem trzy razy szarpnąłem tą nogą na bok z taką siłą że aż podarła mi się nogawka od spodni, bałem się że z powodu niedokrwienia coś mi się stanie w moją zdrowszą nogę (mam MPD). Kierowca nawet nie spojrzał jak wyglada sytuacja tylko bez większego zastanowienia wrzucił wsteczny bieg, z racji że mialem jedno z kół między nogami to on wrzucając wsteczny bieg przejechał mi prawie po drugiej nodze, ale udało się ho powstrzymać. Tyle adrenalniny we mnie było że usiłowałem się podnieść (chodz wszyscy mi to odradzalu bo mogle mieć np kręgosłup uszkodzony), powtarzalem jak mantre tylko dwa zdania,, Ja musze iść do domu bo muszę dostawcy zapłacić a potem muszę iść do pracy". albo,, To moja wina moja wina moja wina, biore całą odpowiedzialność na siebie. Wszyscy mnie uspokajali bo trzęsłem się niewyobrażalnie, a te wspomnienia i wydarzenia pamiętam jak przez mgłę. Odmuwilem transportu do szpitala, wiadomo praca (chociaż i tak do niej nie poszedlem bo nie moglem stawać na lewą nogę, tę w którą uderzyła reflektor). Wiadomo w karetce badania, skończyło się na stłuczeniu obu kolan, zdarciu łokcia i zdarciu kolana. Potem wiadomo pytania, ale z zeznania świadków wynikało że to on zawinił, mi strach, stres i adrenalnia może trochę zniekształciły wspomnienia. Na końcu wraz z policjantem wrucilem do domu (to się stało 200 metrów od mojego miejsca zamueszkania). W ciagu ostatnich 3 dni odkazalem rane na kolanie okteniseptem a stłuczone miejaca smarowałem maścią. Obecnie na obie nogi mogę chodzić, trochę pobolewa ale mogę uczęszczać do mojej ukochanej pracy hihi

2 replies on “Przykre wypadki jednak chodzą po ludziach”

Bardzo przykre to co ci się stało. Najważniejsze, że żyjesz. No a ten gościu co prawie by cię przejechał to powinien mieć jakieś konsekwencje że przejechał osobę niepełnosprawną.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

EltenLink